Poziomy banner na głównej

Wartość rynkowa firm fotowoltaicznych

11/11/2020

Spółki z branży fotowoltaicznej warte są na giełdzie w sumie już ponad 4 mld zł, a kolejne podmioty ciągną na parkiet i roztaczają wizję rozwoju w coraz to nowych kierunkach.

5 listopada był kolejnym dniem trekkingu Dawida Zielińskiego w Himalajach. Prezes Columbusa zdobył tego dnia liczący 5643 m n.p.m. szczyt Kala Patthar. Tymczasem jego giełdowy majątek urósł tego dnia o 4,7 proc. do 737 mln zł. To i tak niemal o połowę mniej niż w szczycie – 6 sierpnia 32 proc. akcji jednej z gwiazd GPW wyceniane było na 1,4 mld zł, a Columbus pod względem wartość rynkowej bił tak znane firmy jak Tauron Polska Energia, Alior Bank czy Jastrzębska Spółka Węglowa.

Columbus to najgłośniejszy przykład super hossy wśród spółek fotowoltaicznych, których na giełdzie przybywa z każdym miesiącem. Jeszcze na początku tego roku do ich policzenia wystarczyły palce jednej ręki, teraz jest ich już ponad 10, a kolejne nadciągają na parkiet.

Wyrazem hossy jest też fakt, że kilka od dawna notowanych spółek postanowiło się albo przebranżowić, albo poszerzyć działalność o nową branżę. Tak zrobił Berg Holding (jeszcze niedawno firma nazywała się Śląskie Kamienice i działała wyłącznie na rynku nieruchomości), Letus Capial i Rubicon Partners (kiedyś bankowość inwestycyjna, obecnie – po zmianie nazwy na Novavis Group – branża OZE).

Obliczony przez „Rynek Elektryczny” Indeks Rynku Fotowoltaicznego (IRF) od początku roku urósł o 132 proc., a w szczytowym momencie jego wartość była aż czterokrotnie wyższa niż 1 stycznia 2020 r.

wykres Indeks Rynku Fotowoltaicznego
Indeks Rynku Fotowoltaicznego

W branżowej hossie wiele jest ślepej wiary inwestorów w zyski firm, czego najlepszym przykładem jest wspomniany Letus – jego notowania w lipcu urosły o 3100 proc. po tym, jak zarząd ogłosił, że spółka będzie się zajmowała sprzedażą i montażem paneli fotowoltaicznych oraz budową farm na własnych gruntach.

Jesienią hitem stały się natomiast akcje spółki Ciasteczka z Krakowa, która zajmowała się sprzedażą wyrobów cukierniczych, ale została przejęta przez Semper Power, zmieniła nazwę na Solar Innovation i już wkrótce będzie mieć ponad 50 mln zł z funduszy unijnych na obłożenie domów w kilku śląskich gminach panelami słonecznymi.

W kolejce na giełdę stoją kolejni.

Mysłowicki Minutor Energia (montuje instalacje PV) ustalił już warunki przejęcia spółki Hub4Fintech (zajmuje się świadczeniem usług szkoleniowych i doradczych), które będzie polegać na wniesieniu majątku w zamian za akcje.

Wejście na rynek NewConnect przez tzw. odwrotne połączenie wpisuje się w nasze plany związane z upublicznieniem spółki. Chcemy zwiększać skalę działalności w kolejnych regionach kraju oraz realizować nowe projekty farm fotowoltaicznych – mówi Zbisław Lasek, prezes Minutora Energia.

W przyszłym roku na tzw. małej giełdzie pojawić się powinna siedlecka spółka Sunday Energy, która najpierw sięgnie jednak po pieniądze w zbiórce udziałowej za pośrednictwem platformy crowdfundingowej.

W naszej ocenie uczestnicy rynku fotowoltaicznego w kolejnych latach będą potrzebować szeregu usług dodatkowych, dotychczas mało popularnych. Firmy, które rozszerzą o nie swoją ofertę, będą mogły w przyszłości pozytywnie wyróżniać się w gronie podmiotów oferujących wyłącznie sprzedaż lub montaż paneli. W Sunday Energy chcemy rozwijać dwa główne kierunki usług. Pierwszym jest budowa szeregu funkcjonalności mających na celu lepszą komunikację, zarządzanie ofertami i usługami pomiędzy instalatorami a klientem końcowym. Druga część obszaru new business to usługi wsparcia dla organów prawnych i firm leasingowanych, finansujących inwestycje w OZE — mówi Michał Sochacki, który prezes Sunday Energy.

Na giełdę spółkę-córkę, której nazwa to Columbus Elite, pośle także Columbus Energy (jego nazwa skróci się do Columbusa). Operacja zostanie przeprowadzona poprzez przejęcie notowanej już firmy Blumerang Investors.

Po co spółki ciągną na giełdę? Przede wszystkim po uzyskanie rynkowej wyceny akcji, będących w posiadaniu założycieli i dotychczasowych inwestorów. To nierzadko już dziesiątki milionów złotych, a rynek publiczny da możliwość przynajmniej częściowego spieniężenia majątku, który się wypracowało. Poza rynkiem publicznym byłoby to trudniejsze i mniej zyskowne.

Na razie natomiast spółki nie idą na giełdę po pieniądze – publicznych emisji akcji, które mogłyby przyciągnąć nowych inwestorów, do tej pory nie było – jeśli nowi udziałowcy się pojawiają, to w konsekwencji uczestnictwa w ofertach prywatnych (a więc kierowanych do wybranych osób).

Nikt w branży nie ma wątpliwości, że hossy na fotowoltaikę – w tym na giełdową fotowoltaikę – nie byłoby, gdyby nie rządowy program Mój Prąd. Niedawno pojawiły się wątpliwości i obawy, czy program ten zostanie przedłużony. Szybko zostały rozwiane przez Ireneusza Zyskę, sekretarza stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, pełnomocnika ds. OZE. Jak ujawnił, obecnie w resorcie oraz NFOŚiGW prowadzone są prace analityczne nad przyszłym kształtem programu. Jest to konieczne, bo pula pieniędzy wkrótce się wyczerpie.

Można powiedzieć, że rządowy program priorytetowy Mój Prąd stał się swego rodzaju tarczą antykryzysową dla branży fotowoltaicznej w Polsce. Liczba wniosków złożonych do NFOŚiGW, który jest operatorem tego programu, już przekroczyła 173 tys. i spodziewamy się, że do 18 grudnia, kiedy został wyznaczony termin realizacji drugiego naboru w ramach programu Mój Prąd, wniosków będzie 200 tys. Co za tym idzie, zostanie skonsumowany cały budżet w wysokości 1 mld zł – przyznał Ireneusz Zyska.

Dawid Zieliński, szef Columbusa, wierzy że program będzie kontynuowany i przypomina, że minister Zyska zapowiadał, że chciałby, aby liczba prosumentów osiągnęła 1 mln.

Spekuluje się, że pojawi się dotacja na pompy ciepła i magazyny energii, co będzie napędzać branżę. Rządzący rozważają też dotacje do ładowarek domowych dla samochodów elektrycznych. Mój Prąd to dobry program, który sam się finansuje. Ale nawet gdyby program się skończył, to popyt w przypadku takich firm jak nasza nie załamie się. Dotyczyć to będzie małych instalatorów, którzy mają jedyny argument w relacjach z klientami: dotacje. To, co robi Columbus, ma sens długoterminowy. Będzie Mój Prąd – to dobrze, nie będzie – to na pewno rynek zacznie się szybciej konsolidować – mówił szef Columbusa na spotkaniu z inwestorami giełdowymi.

Columbus seryjnie kupował ostatnio znajdujące się na różnym etapie projekty farm fotowoltaicznych. To drugi, coraz mocniejszy filar biznesu kilku spółek giełdowych. Od dawna jest to domeną Photonu Energy, farmy budować ma także Novavis Groups, a Cyberaton w październiku przejął spółkę, która ma grunty pod budowę farm PV.

Rozwój idzie także w innych kierunkach.

Novavis jest wspólnikiem spółki Storion Energy Poland, która została stworzona w celu realizacji projektu związanego z wielkoskalowym magazynowaniem energii, w którego skład wchodzić będą redukcyjne baterie przepływowe, akumulatory litowo-jonowe oraz innowacyjna technologia wodorowa – tak zwany „zielony wodór” wytwarzany z nadwyżek odnawialnej energii elektrycznej.

Grodno, w którego przychodach w roku obrotowym 2019/2020 mikroinstalacje fotowoltaiczne miały 17-procentowy udział, w kolejnym roku udział ten ma się podwoić, ale motorem napędowym w kolejnych latach ma być sprzedaż pomp ciepła. ELQ zamierza oferować rozwiązania w zakresie magazynowania energii, a ML System będzie produkować innowacyjne szyby, generujące energię elektryczną.

SpółkaWartość rynkowa w mln zł*
Columbus2 347
Photon Energy660
ML System447
ELQ242
Letus Capital191
Grodno160
Solar Innovation79
Novavis77
Berg Holding54
Cyberaton46
Novavis Group13
Hub4Fintech**6
Wartość rynkowa spółek fotowoltaicznych notowanych na GPW
*stan na 5 listopada
**spółka po przejęciu będzie się nazywać Minutor Energia

KZ

Zamów prenumeratę Rynku Elektrycznego Przejdź do formularza

Zapisz się na bezpłatny newsletter