Operatorzy stacji ładowania walczą z serią kradzieży kabli

17/11/2025
Ładowanie samochodu elektrycznego

W Polsce odnotowano już dziesiątki przypadków kradzieży kabli ze stacji ładowania. Złodzieje odcinają kable z ładowarek i nielegalnie sprzedają w skupach złomu. Często nie ograniczają się do jednej stacji. Przykładowo, we wrześniu 2025 r. w zachodniej części Wrocławia kable odcięto z kilkunastu stacji funkcjonujących w sąsiadujących lokalizacjach.

Kradzieże utrudniają, a w wielu przypadkach uniemożliwiają korzystanie z samochodów elektrycznych, powodując opóźnienia w podróżach i dostawach towarów. Proceder generuje również bardzo poważne straty po stronie operatorów stacji ładowania. Co więcej, rozbudowa infrastruktury ładowania pojazdów elektrycznych jest bardzo często objęta dotacjami ze środków publicznych. Oznacza to, że złodzieje niszczą mienie, które w znacznym zakresie sfinansowało państwo z naszych podatków.

W odpowiedzi branża infrastruktury zaczęła stosować szeroką gamę zabezpieczeń. Standardem staje się m.in. monitoring czy systemy alarmowe. Takie rozwiązania nie wpływają na podniesienie wartości kabli na „czarnym rynku”, ale zwiększają szanse na skuteczne wykrycie i skazanie złodziei. A kary nie są niskie.

Surowe kary dla złodziei kabli ze stacji ładowania

Jak podkreśla Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności, za kradzież grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności. Odcięcie kabla można również podciągnąć pod przestępstwo zniszczenia mienia, zagrożone analogicznie wysoką karą. To nie wszystko – kradzieże kabli stacji ładowania wiążą się z umyślnym niszczeniem cudzej rzeczy, a ich sprawcy działają publicznie z oczywiście błahego powodu. Takie przestępstwa spełniają zatem znamiona występków o charakterze chuligańskim. To sprawia, że orzeczona przez sąd kara może być jeszcze surowsza.

W rezultacie sprawcy kradzieży kabli ze stacji ładowania „wpadają” coraz częściej. Za przykład może posłużyć sprawa, o której informowano pod koniec października. Policja ujęła złodzieja, który odcinał kable ze stacji ładowania na terenie Lubina i Polkowic. Sprawcy nie pomogło w żaden sposób, że w momencie kradzieży był zamaskowany. Ponieważ działał w warunkach recydywy może zostać skazany nawet na 7,5 roku za kratami. Również pod koniec października, dzięki czujności pracowników ochrony, Policja złapała na gorącym uczynku dwóch złodziei kabli w województwie pomorskim. Okazało się, że jeden z nich ma już na koncie podobną kradzież. 

Spać spokojnie nie powinni również właściciele skupów złomu, którzy nabywają od złodziei kradzione kable. Nie mogą liczyć na duży zarobek, za to ponoszą ryzyko bardzo wysokich kar. W Polsce za paserstwo grozi nawet do 5 lat bezwzględnego więzienia. Każdorazowa weryfikacja pochodzenia metali sprzedawanych w takich punktach to obowiązek ich właścicieli.

Na podstawie Ustawy o odpadach osoby zamierzające zbyć metale „z odzysku” muszą ujawnić źródło ich pochodzenia. Z kolei właściciele skupów powinni weryfikować tożsamość sprzedających. Niezbędne jest wypełnienie formularza, który prowadzący skup musi przechowywać przez 5 lat i okazywać służbom porządkowym przy okazji kontroli. Do tej pory przedstawiciele Policji, straży miejskiej czy służby ochrony kolei przeprowadzali już wielokrotnie akcje kontroli skupów złomu, często „ukierunkowanych” na metale konkretnego pochodzenia np. skradzione tory kolejowe, sieć trakcyjną czy studzienki kanalizacyjne.

RE na podstawie informacji PSNM

Zapisz się na bezpłatny newsletter